Brzeziny są ostatnio terenem intensywnych prac budowlanych. Oprócz budowy kilku domów jednorodzinnych, stadionu oraz dwóch wielkopłytowych bloków mieszkalnych realizowane są dwa projekty związane z dwoma zwycięskimi projektami Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego z lat 2017 i 2018.

    Największy rozmach ma budowa chodników i oświetlenia na ul. Gruszowe Sady, nadzorowana przez Wydział Inwestycji Miejskich Urzędu Miasta. Wykonawcą jest Henryk Wasilewski Zakład Handlowy KASIA z Silic w gminie Purda. Na stronie internetowej miasta zapowiedziano niedawno, że budowa (nr referencyjny: ZP.271.1.71.2018) skończy się do końca kwietnia, lecz zakres prowadzonych tam prac nie zapowiada takiego optymizmu. Bo prace obejmują wiele robót ziemnych związanych z ułożeniem instalacji elektrycznej (36 lamp), poprawieniem  infrastruktury deszczowej i  ułożeniem ok. 800 m chodników i zjazdów do domów z kostki brukowej. Wszystko ma kosztować 550 tys. złotych, w tym ok. 390 tys. samo oświetlenie.

     Należy przypomnieć, że niemal identyczny zakres prac przewidywał zwycięski w 2017 roku projekt OBO nr 48, zgłoszony przez mieszkańców Gruszowych Sadów. Wtedy  planowano ułożenie 540 m chodnika (od nr 1 do 37) i dwa kosze na śmieci, bo w OBO było na to tylko 110 tysięcy złotych. Na dodatek projekty budowy tych chodników wraz z oświetleniem czekały na realizację od 2011 roku! Mieszkańcy oczywiście słusznie cieszą się, że wreszcie po ośmiu latach będą mieli cywilizacyjne udogodnienia i bezpieczniejsze życie. 

     O ile kogoś może zdziwić, skąd miasto nagle w 2018 roku znalazło pięć razy więcej pieniędzy na inwestycję na Gruszowych Sadach, to o wiele większe kontrowersje budzi realizacja ubiegłorocznego zwycięskiego projektu osiedlowego OBO (nr 22) dotyczącego zwykłej ścieżki, czyli przejścia z ul. Dubiskiego na Wawrzyczka. Dopiero gdy w kwietniu br. na budowę wkroczył wykonawca (PUH „Armatura Wodno-Kanalizacyjna” Krzysztof Naspiński  z Dobrego Miasta), mieszkańcy z ul. Dubiskiego z przerażeniem stwierdzili, że nowa ścieżka to istny tor przeszkód i oprotestowali budowę. 

   Okazało się, że projekt dotyczy nowego chodnika rzadko uczęszczanym wąskim paskiem między grubymi i wysokimi drzewami (projektant ich nie widział?), rosnącymi z jednej strony wzdłuż rowu melioracyjnego, a z drugiej tuż za płotem sąsiedniej działki. Tą nibyścieżkę wytyczono zygzakiem i na ul. Wawrzyczka trzeba wdrapać się schodami o wysokości półtora metra (teraz jest 9 stopni)! Tymczasem w pierwotnych założeniach pomysłu było poprowadzenie tej ścieżki znacznie krótszą drogą. Wprost z Dubiskiego do Wawwrzyczka, poziomo i bez schodów, przez istniejący ziemny mostek (miejsce niebezpieczne, bo bez barierek!), który bardziej wymaga przebudowy niż schody.

   Niestety, przez kilka lat dysponent projektu (powstał w 2015 roku!  – w załączeniu) trzymał go w tajemnicy przed mieszkańcami. A ci pytają:  po co budować dłuższą i wąską ścieżkę pod dużymi drzewami oraz wielostopniowe schody, utrudniając życie mieszkańcom, skoro można zrobić to wszystko w poziomie, na dodatek krócej o kilkanaście metrów (czyli taniej). Trzeba dodać, że większość mieszkańców osiedla, nie tylko ul. Dubiskiego, to seniorzy 70+, mający problemy z chodzeniem. 

    Cała nadzieja w tym, że ZDZiT wstrzyma prace i zleci zmianę projektu. Ów ziemny mostek na rowie to podobno własność UWM, ale chyba władze uniwersytetu nie będą się sprzeciwiać oddaniu  miastu (głównie swoim emerytom z Brzezin) kilkunastu metrów kwadratowych gruntu, skoro wcześniej zgodzily się na budowę oświetlenia przejścia do supermaketów przez teren zakładu doświadczalnego. Tylko trzeba o tym z nimi porozmawiać. Inaczej realizacja takich koślawych  inwestycji w ramach OBO nie ma sensu. Żeby móc wyrobić sobie zdanie, warto zapoznać się z tym dziwnym projektem i popatrzeć na zdjęcia. (JJP)